Joanna Jurowicz-Parszewska: mogłabym przeżyć życie bez piersi, ale nie bez włosów

Aleksandra Smolak
Aleksandra Smolak
Joanna Jurowicz-Parszewska: mistrzyni Polski we fryzjerskie, uczestniczka Mistrzostw Świata w Azji, w Seulu
Joanna Jurowicz-Parszewska: mistrzyni Polski we fryzjerskie, uczestniczka Mistrzostw Świata w Azji, w Seulu
Udostępnij:
Kończy się październik, miesiąc świadomości nowotworu piersi, którego symbolem jest różowa wstążka. Ile z Pań przebadało w tym miesiącu swoje piersi? Co było ważniejsze? Poznajcie historię Joanny Jurowicz-Parszewskiej mistrzyni Polski we fryzjerskie, uczestniczki Mistrzostw Świata w Azji, w Seulu. Joanna obawiała się, że zachoruje, badała się regularnie, ale guza wykrył jej mąż. Co może być gorszego dla fryzjerki niż utrata włosów? Do momentu amputacji piersi wydawałoby się, że nic.

Asia (niemalże zawsze) nosiła piękne długie włosy. Zdrowe i silne. Błyszczały na nich delikatne, jasne refleksy. Do jej pszczyńskiego salonu trafiłam z polecenia – chyba każda z pań zna to uczucie, kiedy po wyjściu od fryzjera, trzeba umyć włosy, bo te skromne upięcie przypomina rycerski hełm. Wreszcie jednak i mi udało się otworzyć drzwi do odpowiedniego salonu. I tak zostałam. Opowiadam dziś Państwu historię mojej fryzjerki, bo to jedna z najodważniejszych i najsilniejszych kobiet, jakie znam. Kiedy zachorowała, byłam pewna, że sobie z tym poradzi, była dzielna za nas wszystkie, matkę, córkę, przyjaciół, klientki. Mówiła wprost o chorobie, zawstydzała nas swoją siłą, choć zmieniała się na naszych oczach. Z każdą wizytą zastanawiałam się, czy to już dziś? Jak będzie wyglądać? Najpierw zmieniła się w Demi Moore następnie w Sinéad O’Connor, później widziałam ją w turbanie. Na koniec była barankiem i choć wszystko notabene kręci się tu wokół włosa, to historia o tym, co najważniejsze – o zdrowiu.

Czesała i goliła wszystkie swoje lalki
Joanna jest trzecim pokoleniem fryzjerów w swojej rodzinie. Wszystko zaczęło się od dziadka, który strzyc nauczył się w wojsku, później wraz ze swoją córką (mamą Joanny) Emilią Jurowicz strzygł w zakładzie fryzjerskim w Bojszowach, tuż przy ich rodzinnym domu. - Mama potrzebowała mojej pomocy, ona sobie nie wyobrażała, aby moja kariera zawodowa mogła potoczyć się inaczej – mówi Joanna Jurowicz-Parszewska. - W latach 80’ bardzo brakowało fryzjerów – dodaje jej mama Emilia Jurowicz mistrzyni fryzjerstwa, nauczyciel. Emilia Jurowicz pracę w swoim pierwszym salonie rozpoczęła w 1982 roku. Szkoliła się w kraju i za granicą i sama została instruktorem w branżowych szkoleniach na terenie Polski. W czasie swojej kariery zawodowej wyszkoliła około 50 uczniów. Jej córka Joanna marzyła o medyku, chciała pomagać innym, ale w głębi duszy wiedziała, że to właśnie mama najbardziej potrzebowała jej pomocy. - Od siódmej klasy szkoły podstawowej zaczęłam więc intensywną pracę w salonie mamy – opowiada Joanna. - Myłam, strzygłam, utrwalałam. Pamiętam trwałe podpinane na parowych klamrach. Brakowało wtedy produktów, układało się włosy na piwie a zdobycie profesjonalnych nożyczek, graniczyło z cudem – wspomina. - Pamiętam też nożyczki, które dziadek przywiózł dla mamy z Niemiec, a potem je ostrzył, zresztą mama strzygła też brzytwą – dodaje. Kiedy Joanna była mała, czesała i goliła wszystkie swoje lalki, fryzjerstwo miała we krwi, choć jako mała dziewczyna go nie lubiła. Emilia Jurowicz pracowała wówczas od godz. 5 rano do 22. - Później stwierdziłam, skoro mamy ciągle nie ma w domu, to ja będę z nią spędzać czas w zakładzie i tak poznałam ten zawód z zupełnie innej strony. Zaczęły się szklenia, konkursy – opowiada. Joanna szkolona była m.in. przez instruktorów światowej sławy w Niemczech we Francji i w Polsce.

ZOBACZ WIĘCEJ

W 1990 roku rodzice Joanny zamieszkali w Pszczynie a Emila Jurowicz otworzyła tam swój salon. Rok później kolejny otworzył się w Tychach, w obydwóch miejscach wraz z mamą pracowała Joanna. W tym czasie przeszkoliła ona 40-stu uczniów z sukcesami medalowymi. Z biegiem czasu zarówno pani Emila jak i Joanna poświęciły się jednak pracy wyłącznie w pszczyński salonie. - Wydawało się być to czymś naturalnym, rodzice się starzeli, prowadzenie jednego salonu w miejscu ich zamieszkania było bardziej praktyczne – mówi Joanna. Skupienie się na jednej lokalizacji pomogło podjąć także decyzję o rozpoczęciu studiów i tym sposobem Joanna skończyła pedagogikę na Akademii Techniczno-Humanistycznej w Bielsku-Białej.

ZOBACZ PRACE JOANNY

I nagle pojawiła się ona – choroba
- Pojechałam z mężem na urlop i to on wykrył mi guza piersi. Wcześniej sama regularnie badałam sobie piersi, byłam pod kontrolą lekarzy, raz w roku miałam robioną cytologię – opowiada Joanna. Lekarz znał jej historię i wiedział, że jest obciążona genetycznie. - Chorowała babcia ze strony taty, jego trzy siostry, dwie moje kuzynki i ja – dodaje.

Okazało się, że Joanna obciążona jest mutacją genetyczną BRCA1– tą samą co amerykańska aktorka Angelina Jolie. Dzięki współpracy Beskidzkiego Centrum Onkologii w Bielsku-Białej z zespołem wybitnego polskiego onkologa – prof. dr hab. n. med. Jana Lubińskiego, kierownika Zakładu Genetyki i Patomorfologii Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie w miejsce rekomendowanej w moim przypadku chemii czerwonej podano mi celowaną chemią – Cisplatynę o udowodnionej przez zespół profesora skuteczności w przypadku raków genetycznych BRCA1, następnie była mastektomia całkowita piersi, chemia czerwona a po roku profilaktyczne całkowite usunięcie narządów rodnych – wymienia. - Po dwóch latach nastąpiła rekonstrukcja piersi, która trwała przez kolejne trzy lata. Po rekonstrukcji ze względu na to, że wyryto zmiany w drugiej piersi, usunięto mi drugą pierś.

Joanna zachorowała we wrześniu 2013 roku, miesiąc później podano jej pierwszą chemię. Była silna, jak mówi, mogłaby przeżyć życie bez piersi, ale nie bez włosów. - Pani doktor powiedziała, że włosy i tak mi wypadną i że mam je ściąć jak najszybciej, żebym nie przeżywała tego aż tak bardzo. Powiedziałam, że tego nie zrobię, dopóki same nie zaczną wypadać – wspomina Joanna. - Kiedy zdecydowałam, że mama ostrzyże mnie na całkiem krótko, było mi źle. Włosy to atut kobiety a ja jestem fryzjerką, więc one są moją wizytówką – dodaje. - To była burza długich i gęstych włosów i nagle zaczęły wypadać – wspomina Emilia Jurowicz, która w pierwszej fazie choroby córki obcięła ją niczym Demi Moore. - Zafarbowałam te krótkie włosy na ciemno i nawet dobrze się w nich czułam. 10 dni po chemii byłam na uroczystości rodzinnej, poczułam, jak włosy łaskoczą mnie o policzek, chciałam założyć je za ucho, ale one wszystkie zostały mi w ręce. Poczułam wtedy ogromny strach, dwa dni później wypadły mi wszystkie włosy – wspomina Joanna. - Mama musiała wziąć maszynkę i ogolić mnie na łyso, ale powiedziała: Asia ja tego nie zrobię i wyszła z salonu. Babci postanowiła pomóc wnuczka a moja córka Julia. To ona ogoliła moją głowę na łyso. Gdy mama wróciła do salonu, było już po wszystkim.

Szukaj pozytywów
- Kiedyś ktoś mnie zapytał, czego bym chciała raz w życiu spróbować, a ja powiedziałam: obciąć się na łyso – mówi Joanna. Piękna fryzjerka marzyła niegdyś także, by wyglądać jak Demi Moore i wyglądała. Mama powtarzała jej, że ma kształtną głowę więc podczas choroby zmieniała się także w Sinéad O’Connor. Widziałam Joanne także w chustach, ale nigdy nie nosiła peruki, uznała, że jej organizm znowu musi walczyć, by spełnić kolejne marzenie. Asia ponownie chciała nosić długie włosy i być przykładem jak można wyglądać po tak ciężkiej chorobie. Nowotwór, na który zachorowała, był bardzo agresywny i nigdy nie bała się o nim mówić - Chciała żeby kobiety się badały. Chciała zrobić coś jeszcze . . . dla lekarzy. - Byłam taka szczęśliwa, że lekarze o mnie walczą. To m.in. dla nich, mimo tej ciężkiej sytuacji chciałam dobrze wyglądać i nie pokazywać, jaka jestem biedna w tej chorobie.

Marzenie Asi się spełniło, dziś znów nosi piękne i długie włosy, ale nigdy nie mówi, że wygrała walkę z rakiem. - Tego się boję – przyznaje. Ma za to nowe marzenie i bardzo młode dzieci. Tymczasem ona czeka, aż z wnukami wyjdzie na wakacje.

Joanna pomocna jest pod adresem Studio Jurowicz

Premier Morawicki o obostrzeniach na święta

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie