Złoto w Tokio Dawida Tomali z Bojszów. Odwiedziliśmy rodziców mistrza. Droga do sukcesu była trudna

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk
Odwiedziliśmy Lucynę i Grzegorza Tomalów, rodziców mistrza olimpijskiego.
Odwiedziliśmy Lucynę i Grzegorza Tomalów, rodziców mistrza olimpijskiego. Marzena Bugala/Polska Press
Od rana drogi wielu dziennikarzy prasowych oraz ekip telewizyjnych i radiowych prowadzą do Bojszów. Pochodzący stamtąd Dawid Tomala, prawie 32-letni chodziarz, zdobył złoty medal na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Po nieprzespanej nocy jego rodzice, Lucyna i Grzegorz Tomalowie, dzielą się swoją radością. Na stole - biało-czerwony bukiet róż od wójta gminy, Adama Duczmala. Od rana też bez przerwy dzwoni telefon z gratulacjami.

- Wspieraliśmy go telepatycznie. Jak tylko widziałam go na ekranie, to podchodziłam i głaskałam, żeby jakieś siły mu przekazać. I tak zeszły te 3,5 godziny - mówi mama, Lucyna Tomala.

Na co dzień pracuje w przedszkolu, nie zajmuje się krawiectwem, ale na wyjazd syna na IO w Tokio uszyła mu 25 toreb i szalików, do których można włożyć lód, który ma schładzać zawodnika.

- Bardzo się obawiałam o tę pogodę, bo Dawid raczej ciężko znosi wysokie temperatury, a tam jeszcze ta wilgotność powietrza. Dlatego mówiłam sobie, że już ze względu na pogodę może nie mieć szans - mówi mama.

Dzisiaj jest wielka radość - cieszą się wszyscy, ale mama nie ukrywa, że droga do tego sukcesu była trudna.

- To jest bardzo trudna dyscyplina. Nierzadko zdarzały się chwile słabości, a nawet załamania. Mówił: Tyle wysiłku i nic nie wychodzi. I wtedy wspieraliśmy go. Bo jak są porażki, to ludzie się odwracają. Byliśmy tylko my - mówi Lucyna Tomala.

Zobacz zdjęcia

Były, oczywiście, i sukcesy. Dawid Tomala ma na koncie tytuły mistrza Polski oraz mistrza Europy do lat 23. Ale porażki, rzeczywiście, też się zdarzały. Dwa lata temu na mistrzostwach świata w Dosze zajął dopiero 32. miejsce, niewiele lepiej było rok wcześniej na mistrzostwach Europy, gdzie był 19.

Warto natomiast podkreślić, że Dawid Tomala specjalizował się na dystansie 20 km, a na 50 km niemal ogóle nie chodził - na tym najdłuższym dystansie zadebiutował dopiero wiosną na mistrzostwach Polski. Zdobył złoto i wtedy zapewnił sobie kwalifikację olimpijską, którą teraz zamienił na mistrzostwo igrzysk w Tokio.

Był moment, kiedy na trasie przyspieszył. Wielu przestraszyło się, że może nie wytrzymać tego tempa. Ojciec, Grzegorz Tomala, wuefista i prywatny trener Dawida, zrazu nie pomyślał, że to może mieć niedobre konsekwencje. Obawy pojawiły się, gdy usłyszał to od doświadczonych zawodników, jak sam Robert Korzeniowski czy Grzegorz Sudoł.

- A on powiedział, że nudził się i dlatego przyśpieszył. Strasznie mu się dłużyło. Mówił, że nudno mu było, ręce go zabolały... - mówią rodzice.

"Dziękuję za ogromną radość, jaką nam sprawiłeś i niech Ci się nudzi dalej, sięgaj wyżej, choć czy po olimpijskim złocie jest jeszcze coś "wyżej". Serdeczne gratulacje. Tak się tylko zastanawiam "Może znajdzie czas i przyjedzie?" Zapraszamy" - napisał Romuald Kubiciel, dyrektor LO im. Powstańców Śląskich w Bieruniu, którego Dawid jest absolwentem. Skończył szkołę w 2008 roku.

- Pięć lat później wręczałem mu złotą odznakę zarezerwowaną dla najwybitniejszych - mówi z dumą dyrektor Kubiciel.

A na profilu bieruńskiego liceum na Facebooku czytamy:
Dawid Tomala.
Mistrz Olimpijski.
Nasz Absolwent.
Laureat najwyższego szkolnego odznaczenia Złotej Odznaki LO w Bieruniu (2013).
Skromny, wielki, MISTRZ.

Jest tam też zdjęcie, na którym widać Dawida Tomalę z pochodnią gotową do odpalenia znicza podczas otwarcia Orlika w 2012 r.

A w piątek, 6 sierpnia, o godz. 20 na boisku szkolnym w Bojszowach odbędzie się impreza pod hasłem "Przeżyjmy to jeszcze raz". Bojszowianie będą mieć okazję wspólnie przeżyć emocje sięgania przez Dawida po najcenniejszy medal olimpijski.

Jak go powitają? Nawet jeszcze rodzice nie wiedzą, jak prywatnie powitają swojego złotego olimpijczyka.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Złoto w Tokio Dawida Tomali z Bojszów. Odwiedziliśmy rodziców mistrza. Droga do sukcesu była trudna - Tychy Nasze Miasto

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie