Orzeł czarny, orzeł biały. Ziemia pszczyńska 1914-1922. Zobaczcie zdjęcia

Jolanta Pierończyk
Jolanta Pierończyk
Promocja książki "Orzeł czarny, orzeł biały. Ziemia pszczyńska 1914-1922" Jolanta Pierończyk
Orzeł czarny, orzeł biały. Ziemia pszczyńska 1914-1922 - to najnowsza publikacja Muzeum Zamkowego w Pszczynie. Zaczyna się od czasów, gdy ziemia pszczyńska była częścią Niemiec, a kończy jej przyłączeniem do Polski. Poznajemy życie, jakie toczyło się w mieszczącej się w zamku kwaterze głównej cesarza, poznajemy stosunek księcia pszczyńskiego do powstań śląskich i powstańców, wchodzimy w tamtą rzeczywistość poprzez zapiski pozostawione przez uczestników tamtych wydarzeń. Jest to niezwykle cenna pozycja o historii Górnego Śląska w latach 1914-1922 oparta na listach, dziennikach i innych pamiętnikach.

„Piąty dzień gram w skata z Kajzerem, Lynckerem i Valentinim”, wspominał admirał von Muller, szef cesarskiego Gabinetu Marynarki. Bywało, że przybywający do Pszczyny dowódcy musieli do następnego dnia czekać na audiencję, bo cesarz grał w karty.

Chodzi oczywiście o cesarza Wilhelma II, a gra w skata miała miejsce w zamku pszczyńskim podczas I wojny światowej, kiedy to od maja 1915 r. do lutego 1917 r. mieściła się tu jego kwatera główna.

Rozkład dni w kwaterze był wprawdzie napięty („Dla większości oficerów 16-godzinny dzień pracy stanowił regułę”, pisał Hindenburg), ale jednak był w nim czas na spacery oraz takie rozrywki, jak gra w karty czy nawet polowania.

Te i inne ciekawostki z funkcjonowania w Pszczynie kwatery głównej znajdziemy w najnowszej publikacji Muzeum Zamkowego pt. „Orzeł czarny, orzeł biały. Ziemia pszczyńska 1914-1922” Sylwii Smolarek-Grzegorczyk i Marcina Nygi.

Książka jest pokłosiem wystawy, którą przez rok, od wiosny 2018 do wiosny 2019, można było zwiedzać w Stajniach Książęcych. Tak jak na tej wystawie, znajdziemy w tej książce prezentację tych ośmiu znaczących lat nie przez daty i fakty, ale listy, dzienniki i inne wspomnienia.

- Chcieliśmy, by o tym okresie opowiedzieli nam uczestnicy tych wydarzeń, od zwykłych mieszkańców zaplątanych w tę straszną wojnę po mieszkańców i gości zamku - powiedział Marcin Nyga, jeden z kuratorów wystawy i współautor książki.

Więc opowiadają o tym pierwszym konflikcie zbrojnym XX wieku, o życiu codziennym w cieniu tej wojny, o żołnierskiej codzienności w okopach, ale także o powstaniach śląskich i ostrej propagandzie ze strony zarówno niemieckiej, jak i polskiej, która mocno dzieliła społeczeństwo.

„Propaganda dwóch obozów, tocząc bój zacięty, bombardowała umysły ludu bez ustanku”, pisał powstaniec Józef Grzegorzek, który dodaje: „(…) Żona występowała przeciwko mężowi, syn przeciw ojcu, brat przeciwko siostrze (…) Jedni chcieli zostać przy Niemczech, drudzy należeć do Polski. Byli i tacy, którym niełatwo się było zdecydować: tych serce ciągnęło do Polski, a interes do Niemiec”.

Podobnie rzecz ujmował inny powstaniec - Jan Henryk XVII, syn księcia pszczyńskiego, uczestnik III powstania śląskiego po stronie Niemiec: „Niektórzy Górnoślązacy z sentymentu, tradycji czy z powodu pozapraktycznych rozwiązań myśleli, iż lepiej będzie, gdy Górny Śląsk pozostanie w Niemczech. Inni, z podobnych powodów, chcieli, by stał się polski. Emocje narastały, a rodziny rozpadały się na kawałki: jeden brat był za Niemcami, drugi za Polską. (…) Trzecia grupa chciała, by Górny Śląsk stał się niepodległym suwerennym państwem”.

Do tej grupy należał też jego ojciec, Jan Henryk XV, którego dobra - pszczyńskie i książańskie - mogłyby się w takim układzie znaleźć w jednym państwie.

Ale ta opcja nie wchodziła w grę. „To rozwiązanie było nie do zaakceptowania dla Francji i Polski, takiej też możliwości nie przewidywał traktat pokojowy w Wersalu. Także Niemcy oponowały przeciwko takiemu wyjściu”, pisze młody arystokrata, najstarszy syn księcia pszczyńskiego.

Jego ojciec, w tej sytuacji, wspierał wszelkie działania proniemieckie.

Z książki „Orzeł czarny, orzeł biały” dowiadujemy się, że w chwili wybuchu I powstania śląskiego księcia nie było w Pszczynie, natomiast swój zamek oddał m.in. na cele wojskowego sztabu przeciwpowstańczego, a zamkowe piwnice służyły jako więzienie dla pojmanych powstańców, którzy poddawani byli tu rozmaitym torturom mającym na celu zmuszenie ich do zdradzenia planów powstańczych.

Kiedy wybuchło III powstanie śląskie, książę pszczyński - jak czytamy w książce - „interweniował u Komisji Międzysojuszniczej, domagając się przeprowadzenia stanowczej rozprawy z powstańcami polskimi. Równolegle wsparł działania swojego syna, Jana Henryka XVII, który sformował 100-osobowy oddział złożony z robotników zatrudnionych w dolnośląskich dobrach w Książu i wziął z nim udział w walkach powstańczych”.

Kiedy jednak podział Górnego Śląska stał się faktem i dobra pszczyńskie znalazły się po stronie polskiej, książę z synami przyjął obywatelstwo polskie (ale nie zrezygnował z niemieckiego) i złożył deklarację o wyborze miejsca zamieszkania w Polsce.

„By utrzymać poprawne relacje z władzami polskimi, ufundował m.in. bramę triumfalną na powitanie wojsk polskich w Pszczynie. Dotował też organizacje polskie, w tym Polski Czerwony Krzyż, Towarzystwo Polek, chóry, kluby sportowe i inwalidów wojennych”, piszą autorzy książki.

Na zamku podejmowani byli gen. Stanisław Szeptycki, Wojciech Korfanty, marszałek Józef Piłsudski i wojewoda śląski Józef Rymer - za zgodą księcia, ale bez jego udziału (wtedy przebywał w Książu).

Książka zawiera wiele ciekawych zdjęć i dokumentów z wystawy. Jest niezwykle cenną pamiątką po niej, ale także ważną pozycją na liście książek mówiących o historii Górnego Śląska, a zwłaszcza ziemi pszczyńskiej w okresie I wojny światowej i tuż po niej. Jest to książka, którą - ze względu na bogactwo cytatów z listów, dzienników i innych tego rodzaju źródeł - czyta się jednym tchem.

Jej promocja w Sali Lustrzanej odbyła się 2 czerwca, dokładnie w 100. rocznicę zajęcia Pszczyny przez powstańców śląskich.

- Powstanie wybuchło 3 maja, ale Pszczynę powstańcy zajęli dopiero 2 czerwca - powiedział Marcin Nyga, który przy tej okazji wygłosił wykład na temat dróg pszczynian do niepodległości.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie