Imieniny Bogusława, Katarzyny Wyślij im kartkę

 

Jak strajkował Piast

arc
Po upadku strajku w kopalni Anna w Pszowie akcje protestacyjne w województwie katowickim były prowadzone już tylko w trzech miejscach: w kopalniach Piast, Ziemowit i Kombinacie Metalurgicznym Huta Katowice. Biorąc pod uwagę liczbę zmobilizowanych sił wojskowo-milicyjnych wydawało się, że koniec tych strajków jest tylko kwestią najbliższych godzin. Nadchodzące dni pokazały, że charaktery protestujących górników i hutników są znacznie twardsze niż przypuszczały władze, a ich desperacja i zdecydowanie trwalsza niż strach przed stojącymi u bram zakładów czołgami.

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

Wspomina Grzegorz Patyk, członek Solidarności od 1980 roku

Zapamiętałem świeży śnieg padający tego poranka. Idąc na przystanek przewozu 612 zdziwiła mnie jakaś niesamowita cisza. Wszyscy stali w milczeniu - nie wiem, czy też nie orientowali się w sytuacji? Dopiero w autobusie usłyszałem o nocnych aresztowaniach i internowaniu działaczy Solidarności. Nie bardzo to do mnie trafiało, bo jeśli by tak było to powinienem już siedzieć w dąbrowskim areszcie.

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

Mija 25. rocznica strajku w kopalni Piast, najdłuższego podziemnego protestu w historii Polski

Zbigniew Bogacz, jeden z przywódców strajku w Piaście.
Pierwszy dzień był najgorszy, bo ludzie zostawali po zmianie. Mnie to przeraziło, bo dwa tysiące ludzi strajkujących na dole, to jest olbrzymi problem organizacyjny. Jak my sobie poradzimy? Czy jesteśmy w stanie ich wyżywić, jak rozwiążemy sprawę z noclegiem? Ale to był tylko jeden dzień. Potem wszyscy sami znaleźli sobie miejsce - tak Zbigniew Bogacz, jeden z przywódców strajku w kopalni Piast wspomina początek protestu.

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

Nie chciał zawieść

Zdjęcie rodzinne Joachima Gnidy.
Jak się pobrali, był bardzo dumny. Obrączki nigdy nie zdejmował, nawet jak szedł na szychtę. Mówił, że ma ją na szczęście, chociaż to na kopalni niebezpieczne; można zahaczyć, stracić rękę. Żaden górnik nie nosi. Mówiła mu nieraz: nie bierz jej na dół, odłóż gdzieś na bok, bo to się źle skończy. Tego dnia posłuchał - obrączkę schował. Znalazła ją w bucie, gdy on umierał w szpitalu.

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

A jak zginę to mnie pochowasz

Ślubne zdjęcie Teresy i Bogusława.
Teresa i Boguś chodzili razem do tej samej podstawówki. Trochę na siebie zerkali. Potem ich losy znowu się złączyły. On malarz-tapeciarz uczył się w jednej klasie z jej starszym bratem. - Właśnie przez brata poznaliśmy się bliżej - wspomina Teresa. Uczucie kiełkowało, rozkwitało, wreszcie wybuchło. Eteryczna, śliczna dziewczyna, po uszy zakochała się w wąsatym, dobrodusznym, pełnym radości chłopaku.

 czytaj więcej 
  

Kopalnia Wujek miała spełnić marzenia Zenka Zająca o lepszym życiu, a zakazano go pochować w górniczym mundurze

25 lat temu nad kopalnią Wujek latały helikoptery, prężyły się czołgi, a w łaźni łańcuszkowej górnicy z dzidami i stylami od kilofów szykowali się do odparcia szturmu zomowców. Mróz, mgła, fatalne przeczucia unosiły się nad budynkami z czerwonej cegły. Żony górników, matki, siostry - chodziły pod bramę, nosiły barszcz, ciepłe skarpety, wystane w sklepach cytryny. Czekały na swoich mężów i synów w domach, modliły się. Dziś wracamy do tamtych dni razem z matkami, żonami a także braćmi i siostrami 9 zabitych na Wujku. DZIŚ Zenona Zająca wspomina najstarszy brat Marian.

 czytaj więcej 
  

W 1982 r. szkolili zomowców, dziś twierdzą, że znają prawdę o pacyfikacji kopalni Wujek

Pojawienie się taterników w procesie zomowców pacyfikujących kopalnię Wujek wywołało ogromne emocje. Kolejne rozprawy trwały już kilka lat i nie mogły zakończyć się jednoznacznym orzeczeniem. Brak było ostatecznych dowodów, świadków, relacji. I nagle, w 1999 roku w to wszystko wkroczyli taternicy, jakby wyrośli spod ziemi, i oświadczyli, że od lat znają prawdę i mogą świadczyć przed sądem. Wiedzą, kto strzelał do górników, bo trzy miesiące po tragicznej pacyfikacji kopalni szkolili w Tatrach funkcjonariuszy plutonu specjalnego ZOMO z Katowic. Tych samych, którzy siedzą na ławie oskarżonych, a sąd wciąż nie może wykazać ich winy.

 czytaj więcej 
  

Kopalnia Wujek, dawniej obszar górniczy Oheim

Widok na kopalnię Wujek w latach 30. ubiegłego wieku. arc
Historia wydobycia węgla w kopalni Wujek i jej okolicach jest starsza od historii Katowic, które prawa miejskie otrzymały w roku 1865. Pola górnicze kopalni Wujek powstały pod koniec XVI wieku. Przechodziły wówczas z rąk do rąk, kupowane przez gwarectwa i drobnych właścicieli. Na terenach tych nadań powstawały z początku płytkie kopalnie, szybiki, dukle o głębokości od 8 do 25 metrów. Na terenie późniejszego parku Kościuszki w Katowicach było wtedy wiele szybów należących do kopalni Beata, a w miejscu, w którym dziś stoi drewniany kościółek, znajdował się wówczas magazyn materiałów wybuchowych.

 czytaj więcej 
  

Prasa pisała

Trybuna Robotnicza, 11-13 grudnia 1981 roku:
"TASS o sytuacji w Polsce"
"Według napływających z Polski informacji siły kontrrewolucyjne rozszerzają front otwartej walki przeciw PZPR, rządowi i socjalizmowi. W wielu województwach prowodyrzy Solidarności proklamowali gotowość strajkową. Strajkami objęte są liczne wyższe uczelnie w Polsce. Solidarność wiejska organizuje coraz to nowe akcje nacisków na władzę.
TASS pisze, że przywódcy terenowych organizacji Solidarności rozpoczęli tworzenie w zakładach pracy "grup bojówkarskich". W skład każdej grupy szturmowej wchodzi 250-300 osób. Odnotowano przypadki grabieży broni i materiałów wybuchowych, Na ulicach polskich pojawili się ludzie z osławionej "Konfederacji Polski Niepodległej".

 czytaj więcej 
  

Zamordowana szansa na niepodległość

Z dokumentów kierownictwa sowieckiej partii komunistycznej wynika jednoznacznie, że Rosjanie byli gotowi zaakceptować upadek komunizmu w Polsce już w 1981 roku. Oznaczałoby to poważne konsekwencje, dla całego imperium ale Rosjanie uważali, że otwarta interwencja militarna w Polsce spowoduje prawdziwą katastrofę. Ich jedyną nadzieją było to, że Jaruzelski samodzielnie opanuje sytuację. Sowieckie dokumenty nie pozostawiają złudzeń, że wbrew późniejszym, propagandowym wersjom wydarzeń, to Jaruzelski zaczął konsekwentnie zabiegać o militarną interwencję sowiecką. Mimo równie stałych odmów Rosjan, kierownictwa resortów spraw wewnętrznych i obrony narodowej, określając trzy przewidywane warianty rozwoju sytuacji po planowanym wprowadzeniu stanu wojennego, brały pod uwagę, że w najgorszym wypadku pomocy polskim komunistom udzielą inne armie Układu Warszawskiego.

 czytaj więcej 
  

13 grudnia 1981

Na ulicach Katowic pojawiły się transportery opancerzone. arc
Około pierwszej w nocy mieszkańcy osiedla przy ulicy Mikołowskiej i Wincentego Pola zostali obudzeni hałasem, jaki powstał wokół jednego z bloków. Z otoczonego przez milicjantów i milicyjne samochody domu wyprowadzono, a właściwie wywleczono, Jana Ludwiczaka, przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ Solidarność kopalni Wujek. Nikt wtedy nie mógł przypuszczać, że oto zaczęła się operacja wprowadzenia stanu wojennego. Nawet wojewoda i I sekretarz KW PZPR w Katowicach zostali powiadomieni o akcji dopiero o 4 nad ranem. Nikt nie mógł też skojarzyć, że Jan Ludwiczak został zaliczony do grona 648 "ekstremalnych przywódców i aktywistów" związku i innych "wrogich ustrojowi" organizacji z województwa katowickiego przewidzianych do internowania w ramach akcji o kryptonimie "Jodła". Już o godzinie 3 nad ranem wiadomość o pobiciu i zatrzymaniu przewodniczącego dotarła na kopalnię, wywołując poruszenie wśród górników pracujących na nocnej zmianie. Narastające emocje górników zgromadzonych w łaźni łańcuszkowej zdołał opanować dopiero ks. Henryk Bolczyk. Trzej przedstawiciele załogi udali się do niego między 4 a 5 rano prosząc o przybycie na kopalnię i odprawienie mszy świętej. Tymczasem krótko po godzinie 6 przez radiowęzeł zakładowy nadano przemówienie gen. Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego. Dyrekcja zaś poinformowała, że zakład został zmilitaryzowany, a działalność związków zawodowych zawieszona. Około godziny 7 ks. Bolczyk przybył na kopalnię, do łaźni, gdzie przygotowano stół i dębowy krzyż misyjny. Ten sam, który od czternastu miesięcy towarzyszył wszystkim górniczym uroczystościom religijnym na Wujku - pamiętnej mszy św. odprawionej 2 listopada 1980 r. na schodach Domu Kultury za wszystkich zmarłych górników, rekolekcjom ewangelizacyjnym, uroczystości poświęcenia sztandaru. "Gniew wywołany w narodzie łatwo odbiera rozum, wzbudza emocje, zaciska pięści" - zapisał w swoich wspomnieniach kapelan górników. W czasie mszy św. przypominał górnikom o potrzebie czystych intencji w działaniu i o wierności prawdzie. Krótko po zakończonej mszy górnicy postanowili zawiesić protest, aby ostateczną decyzję podjąć w obecności większości załogi, czyli w poniedziałek rano.

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

Znowu będą mówić „Grudzień”

arc/dz
„Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Zwracam się dziś do was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do was w sprawach wagi najwyższej.
Ojczyzna nasz znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwowe przestają działać. Gasnącej gospodarce zadawane są nowe ciosy. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem.
Przez każdy zakład pracy, przez wiele polskich domów przebiegają linie bolesnych podziałów. Atmosfera niekończących się konfliktów, nieporozumień, nienawiści – sieje spustoszenie psychiczne, kaleczy tradycje tolerancji. Strajki, gotowość strajkowa, akcje protestacyjne stały się normą. Wciąga się do nich nawet młodzież szkolną. Wczoraj wieczorem wiele budynków publicznych było okupowanych. padały wezwania do fizycznej rozprawy z czerwonymi, z ludźmi o odmiennych poglądach. Mnożą się wypadki terroru, pogróżek i samosądów moralnych, a także bezpośredniej przemocy.
Szeroko po kraju rozlewa się fala zuchwałych przestępstw, napadów i włamań. Rosną milionowe fortuny rekinów podziemia gospodarczego. Chaos i demoralizacja przybrały rozmiary klęski. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz.
Już nie dni lecz godziny przybliżają ogólnonarodową katastrofę. (...) Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego.
Rada Państwa w zgodzie z postanowieniami konstytucji wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju. (...)”
Przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego z 13 grudnia 1981 r.

 czytaj więcej 
  

14 grudnia 1981

Kopalnia Wujek strajkuje. arc
Dzień po szoku nie przyniósł zasadniczej zmiany nastrojów wśród załogi. Na porannej masówce, z udziałem górników nocnej i rannej zmiany, zapadła decyzja, żeby zakomunikować dyrekcji, że załoga nie podejmie pracy do chwili, kiedy na kopalnię nie przybędzie Jan Ludwiczak. Dyrektor Maciej Zaremba, naczelny inżynier Piotr Kościelny oraz główny inżynier Kiedrowski przyszli do górników zebranych w łaźni łańcuszkowej i próbowali nakłonić ich do podjęcia pracy ze względu na konsekwencje złamania prawa stanu wojennego. Wobec stanowczego oporu dyrektor zaproponował wybranie delegacji i spotkanie z komisarzem wojskowym.

 czytaj więcej 
  

Mówi ks. Henryk Bolczyk

fot. Karina Trojok
Nie dokończyliśmy różańca. Zabrakło jednego "Zdrowaś", pięćdziesiątego. Podobnie jak wczoraj, po mszy św., w momencie przemówienia osoby świeckiej, tak dzisiaj, po czterdziestym dziewiątym "Zdrowaś" rozległ się głośny krzyk: - Chłopy, jadą! Zrobiło się zamieszanie. Każdy szukał wyjścia, nie tyle aby uciec, ale - jak mi się wydawało - aby dotrzeć do wyznaczonego miejsca obrony. Już wtedy słyszałem tezę obronną górników, którą znali przedstawiciele milicji i wojska: wojsku nie będziemy stawiać oporu, ale przed milicją. zakładu będziemy bronić! Zrobiło się luźno w łaźni łańcuszkowej, a moje myśli dostały przyspieszenia.

 czytaj więcej 
  

15 grudnia 1981

BWP-1 przed kopalnią Wujek. arc
Wydarzeniem dnia były przede wszystkim informacje o brutalnym pacyfikowaniu przez ZOMO strajkujących w regionie zakładów pracy. W szczególności kopalni Staszic w Katowicach i kopalni Manifest Lipcowy w Jastrzębiu. Po południu na Wujek dotarli łącznicy z Jastrzębia. Od tej chwili niemal powszechne było przekonanie, że na Wujek ZOMO też przyjdzie. Górnicy nie oczekiwali tej wizyty bezczynnie.

 czytaj więcej 
  

16 grudnia 1981

zdjęcia: arc IPN
Około godziny 9 na teren kopalni przybył dyrektor Maciej Zaremba, zastępca szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego płk Piotr Gębka wraz z płk. Czesławem Piekarskim i wiceprezydentem Katowic, Jerzym Cyranem. Przedstawicielom komitetu strajkowego oświadczyli, że chcą się spotkać z załogą. Górnicy zebrali się przed łaźniami, między szatnią szafkową a łańcuszkową. Jeden z oficerów zaczął przemawiać, przekonując, że strajk nie ma sensu, bo to ostatnia kopalnia, która strajkuje. Odpowiedzią górników był… śpiew. Zupełnie spontanicznie odśpiewano hymn państwowy, a goście zostali zmuszeni do przyjęcia postawy zasadniczej i salutowania. Kiedy głos zabrał płk Gębka, przedstawiając się jako syn górnika, który pochodzi z tego osiedla, załoga ponownie odpowiedziała śpiewem "Boże, coś Polskę", a potem jeszcze raz hymnem. Próba rozmowy spełzła zatem na niczym. Odchodząc wśród ogólnego tumultu przedstawiciele władz zakomunikowali, że dają załodze godzinę na przerwanie strajku i opuszczenie kopalni. O godzinie 9.30 z dyrekcji przekazano górnikom polecenie, aby teren kopalni opuściły wszystkie kobiety, a pół godziny później siły pacyfikacyjne zaczęły zajmować wyznaczone pozycje. Zgodnie z planem taktycznym odcięto całkowicie kopalnię od miasta. Punktualnie o godzinie 11 rozpoczęto akcję "oczyszczenia przedpola", czyli rozpędzenia tłumu zgromadzonego przed bramą główną za pomocą armatek wodnych. Działania w rejonie bramy kolejowej rozpoczęły się od wykonania wyłomu w murze, przez który wjechały trzy czołgi...

 czytaj więcej 
  

Proces przywódców strajku

Stanisław Płatek, w 20. rocznicę pacyfikacji kopalni Wujek otrzymał z rąk prezydenta miasta Piotra Uszoka Honorową Odznakę Miasta Katowic. fot. Bogdan Kułakowski
17 grudnia 1981 r. rozpoczęto przesłuchania świadków, mające doprowadzić do ustalenia przebiegu strajku na kopalni i wskazania jego przywódców. Prowadzili je m.in. płk Waldemar Wilk, prokurator Naczelnej Prokuratury Wojskowej w Warszawie oraz Andrzej Wolski i mł. chorąży J. Kucybała z KW MO Katowice.

 czytaj więcej 
   Opinii: 2

Alina Mucha, pracownica kopalni, uniewinniona w procesie górników z Wujka

Alina Mucha obecnie mieszka za granicą. repr. Tomasz Borówka
Sierżant otworzył drzwi celi i z całych sił pchnął je. Gdy się tam znalazłam, zatrzasnął drzwi i przekręcił klucz. Ten odgłos zamykania jeszcze do dziś słyszę. I jego słowa: "Módl się do swojego Boga, żeby cię stąd wypuścił, bo inaczej będzie tutaj twój koniec". Chciałam się modlić, nawet bardzo potrzebowałam modlitwy, jednak ze strachu zapomniałam słów. Prosiłam tylko Boga, żeby mi przywrócił pamięć i pozwolił zobaczyć jeszcze moje dzieci. Syn mój miał wtedy sześć lat.

 czytaj więcej 
  

Siedem lamp

arc
Krzyż upamiętniający tragedię górników postawiono 16 grudnia 1981 r. za murem kopalni, w wyłomie powstałym po wdarciu się czołgu na teren kopalni. Powieszono na nim 7 lamp górniczych. Ten pierwszy krzyż "nieznani sprawcy", którzy przyjechali szarą wołgą połamali i zbezcześcili w nocy z 27 na 28 stycznia 1982 r. Wobec powszechnego oburzenia komisarz wojskowy kopalni polecił postawić nowy. Odtąd stał się miejscem szczególnym.

 czytaj więcej 
  

Dzień był nasz, w nocy rządzili tajniacy

repr. Tomasz Borówka
Ewa Widuch, mieszkanka osiedla przy kopalni Wujek. W okresie stanu wojennego uczestniczka wszystkich inicjatyw związanych z pielęgnowaniem pamięci zabitych górników. Od pierwszych dni krzyż, który stanął przed kopalnią stał się nie tylko symbolem pamięci o poległych, ale również miejscem, w którym spotykali się ludzie z osiedla i przekazywali sobie informacje o represjach i miejscach, do których zostali przewiezieni internowani i aresztowani. Chodziłam tam niemal codziennie. Byłam też jedną z kobiet, które inicjowały modlitwy różańcowe pod krzyżem. Ktoś nazwał nas "magdalenkami" i taka nazwa ta do nas przylgnęła. Każdy zapalony znicz, każdy złożony wieniec był małym zwycięstwem w walce z komuną o zachowanie pamięci o poległych górnikach. Codziennie wieczorem trzeba było zwijać i chować szarfy, które były przyczepione do wieńców, a rankiem rozwijać je z powrotem. W innym wypadku wszystko niszczyli ormowcy i tajniacy. Dzień był nasz, ale noc już nie. Był stan wojenny, obowiązywała godzina milicyjna. Spędzając tyle czasu pod krzyżem umiałyśmy już rozpoznawać cywilne samochody, które dziwnie często przejeżdżały lub parkowały w pobliżu. Było to bardzo przydane, bo pozwalało czasami ostrzegać delegacje oraz ludzi, którzy chcieli złożyć wieńce lub kwiaty. Wiele razy podjeżdżało ZOMO i wtedy stawałyśmy obok siebie bardzo blisko i trzymałyśmy się pod ręce tak, aby nie można nas było łatwo rozdzielić. Widząc to odjeżdżali, bo chyba nie mięli odwagi siłą rozłączać modlących się ludzi. Dawali nam spokój na jedną, dwie godziny i wracali. Przez kilka następnych miesięcy każdego 13. i 16. pod kopalnią następowała demonstracja siły. Chodziło o to, aby odstraszyć mieszkańców osiedla od przychodzenia pod kopalnię. Tak minął rok. W tym czasie władze miasta zdążyły wybudować wokół osiedla i kopalni obwodnicę, którą puszczono ruch uliczny.

 czytaj więcej 
  

Tablice od stoczniowców

Studenci Uniwersytetu Śląskiego składają wiązanki pod Wujkiem w trzy miesiące po pacyfikacji kopalni. arc
W dniach 3-4 grudnia 1983 r. dwie delegacje kurierów z Gdańska wiozły na Śląsk wykonane przez stoczniowców tablice pamiątkowe dla górników z kopalni Wujek i z Jastrzębia Zdroju. Tablica przeznaczona dla Jastrzębia szczęśliwie dotarła na miejsce i została po mszy poświęcona przez ks. Henryka Białasa. Próba przybicia tablicy pod krzyżem przy Wujku, podjęta przez Annę Walentynowicz, Ewę Tomaszewską i Kazimierza Świtonia, została udaremniona przez MO i SB, a jej uczestników zatrzymano i osadzono w Areszcie Śledczym na ul. Mikołowskiej.

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

Mówi Przemysław Miśkiewicz

15 grudnia 1983 r. […] kupiłem bukiecik suszek i razem z moją dziewczyną Dorotą, studentką psychologii pojechaliśmy pod kopalnię Wujek. Od ponad roku funkcjonował objazd tzw. Zomostrasse, który omijał "wujkowy" krzyż. Wysiedliśmy z autobusu i zaczęliśmy zbliżać się do kopalni. Co kilkadziesiąt metrów patrole, a pod samym krzyżem kilkunastu mundurowych, wśród nich znany dobrze studentom dzielnicowy z Ligoty plutonowy Jaworek.

 czytaj więcej 
   Opinii: 3

Mówi Kazimierz Świtoń

W dniu 4 grudnia 1983 r. spotkaliśmy się z Anią [Walentynowicz] w kościele przy ul. Pięknej, gdzie podczas mszy św. w intencji poległych górników ksiądz proboszcz Firla poświęcił ufundowaną przez społeczeństwo Wybrzeża tablicę z brązu. Po mszy św. zorganizowałem pochód na którego czele szła Ania Walentynowicz oraz dwóch górników w galowych mundurach niosących tablicę. W pochodzie idącym w kierunku krzyża stojącego przy ogrodzeniu kopalni Wujek uczestniczyło przeszło 300 osób. Po przybyciu na miejsce rozpocząłem wykuwanie otworów w murze celem zamocowania tablicy. Kiedy miała być już założona zjawiło się dwóch milicjantów i zaczęli mnie szarpać i odrywać od muru ogrodzenia aby nie dopuścić do umocowania tablicy. Nie chciałem się dać zabrać. Nagle zjawiła się cała zgraja milicjantów; zaczęli mi wykręcać ręce, złapali za nogi i niosąc umieścili w "suce". Przywieźli mnie do więzienia przy ul. Mikołowskiej w Katowicach. Tam spotkałem Ewę Tomaszewską, którą zatrzymano za robienie zdjęć krzyża. Po jakimś czasie dowiedziałem się że aresztowano również Anię Walentynowicz. […]

 czytaj więcej 
   Opinii: 1

Rocznice pod okiem bezpieki

1985 r.Demonstranci przeszli pod krzyż przy murze kopalni. Na czele pochodu szedł Andrzej Rozpłochowski (z wieńcem). arc
W pierwszych dniach grudnia 1984 r., przed trzecią rocznicą mordu na Wujku, Tymczasowa Komisja Koordynacyjna NSZZ Solidarność wydała oświadczenie przypominające o rocznicy masakry stoczniowców w 1970 r. i pacyfikacji kopalni Wujek. W dniu górniczego święta Lech Wałęsa złożył życzenia górnikom, przypominając, że 16 grudnia przelano krew robotników na Wybrzeżu i na Śląsku.

 czytaj więcej 
  

Jaruzelski na miejscu zbrodni

arc
Powstała po wyborach III Rzeczpospolita była tworem, który trudno nazwać państwem całkowicie wolnym i niepodległym. U jej początków leżał "grzech pierworodny" okrągłego stołu, który zagwarantował komunistom bezkarność za okres ich rządów oraz możliwość uczestnictwa w życiu politycznym. Następstwem tego były wybory 4 czerwca, które pomimo skreślenia przez większość społeczeństwa tzw. listy krajowej, na której znajdowało się wielu aparatczyków z lat osiemdziesiątych mogły stać się stuprocentowym zwycięstwem. Jednak pamięć o stanie wojennym i przekonanie o sile komunistów wciąż wspieranych przez Związek Radziecki, a także niepojęta z perspektywy czasu chęć dotrzymania porozumienia okrągłego stołu nie pozwoliły przywódcom Solidarności na "dobicie" politycznego wroga. Później Polacy doświadczyli kolejnego policzka. Prezydentem został wybrany - przy współudziale kilku posłów i senatorów Solidarności - twórca stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski.

 czytaj więcej 
  

Dziewięciu z Wujka

Józef Czekalski
Józef Czekalski Lat 48, żonaty, urodził się 29 listopada 1933 r. w Orszewicach kołoł Łęczycy, woj. płockie. Ojciec był cieślą i tego zawodu nauczył syna. Na Śląsk przyjechał w 1958 r. i podjął pracę na KWK Wujek jako cieśla górniczy przy obudowach zmechanizowanych. Bezpartyjny, członek NSZZ Solidarność. 16 grudnia 1981 r. z broni maszynowej otrzymał postrzał klatki piersiowej, brzucha i lewej stopy. Pochowany na cmentarzu w Katowicach-Panewnikach. Pozostawił żonę Różę oraz córkę Alinę (ur. 1962), Miał czterech braci: Józefa, Tadeusza, Henryka i Kazimierza.

 czytaj więcej 
  

Kary nie będzie dla przeciętnych drani

Październik 2004 roku: zomowcy na ławie oskarżonych. arc/andrzej grygiel
Dobiega końca trzeci proces w sprawie tragedii kopalni Wujek. Żaden z członków plutonu specjalnego ZOMO, oskarżony o strzelanie do strajkujących górników, dotąd nie przyznał się do winy. Żaden ze świadków nie rozpoznał w nich strzelców, choć niektórzy widzieli funkcjonariuszy ubranych tak, jak pluton specjalny i widzieli ogień wydobywający się z luf ich pistoletów maszynowych. Nie pojawiły się nowe dowody jednoznacznie wskazujące na winę poszczególnych oskarżonych.

 czytaj więcej 
  

Historia Solidarności w naszym regionie

Drodzy Czytelnicy!

Kalendarium

Jak strajkował Piast

Wspomina Grzegorz Patyk, członek Solidarności od 1980 roku

Mija 25. rocznica strajku w kopalni Piast, najdłuższego podziemnego protestu w historii Polski

Nie chciał zawieść

A jak zginę to mnie pochowasz

Kopalnia Wujek miała spełnić marzenia Zenka Zająca o lepszym życiu, a zakazano go pochować w górniczym mundurze

W 1982 r. szkolili zomowców, dziś twierdzą, że znają prawdę o pacyfikacji kopalni Wujek

Główne obchody 25. rocznicy wydarzeń na kopalni „Wujek”

Kopalnia Wujek, dawniej obszar górniczy Oheim

Prasa pisała

Zamordowana szansa na niepodległość

13 grudnia 1981

Znowu będą mówić „Grudzień”

14 grudnia 1981

Mówi ks. Henryk Bolczyk

15 grudnia 1981

16 grudnia 1981

Proces przywódców strajku

Alina Mucha, pracownica kopalni, uniewinniona w procesie górników z Wujka

Siedem lamp

Dzień był nasz, w nocy rządzili tajniacy

Tablice od stoczniowców

Mówi Przemysław Miśkiewicz

Mówi Kazimierz Świtoń

Rocznice pod okiem bezpieki

Jaruzelski na miejscu zbrodni

Dziewięciu z Wujka

Kary nie będzie dla przeciętnych drani

ZOMO opowiada bajki

Preludium przed Wujkiem

Cel: złamać opór

Andrzej Pełka miał zaledwie 19 lat, kiedy kula trafiła go w głowę

Szeregowy Druć

Fragment historii

Lekcja patriotyzmu

Przypomnieli stan wojenny

Róża i Alina mają nadzieję, że w końcu dostaną odpowiedź na pytanie – kto zabił ich męża i ojca?

Nieznany strajk

Wystawa na ulicy

Rozmowa z dr. hab. Antonim Dudkiem, historykiem IPN w Warszawie

Od porozumień do konfrontacji

W grudniowy mglisty dzień, została raz na zawsze pozbawiona spokoju

Wojna z Polakami

Widok z okna

Zabierz dziecko, niech nie widzi

Akcja „Jodła”

Zanim polała się krew

Wspomina Lech Waliszewski w grudniu 1981 r. przewodniczący Zarządu Regionu śląsko-dąbrowskiej "S"

Nadzieja umarła 13 grudnia

Na grobie powiesili tabliczkę: „Zamordowany przez ZOMO” i esbecy nie dali im żyć

Zjazd w cieniu stanu wojennego

Wspomina Barbara Gaweł, założycielka NSZZ "Solidarność" Oświaty i Wychowania w Siemianowicach Śląskich

Republika studencka

Chcieli studiować naprawdę

Wspomina Wojciech Szarama, współzałożyciel Niezależnego Zrzeszenia Studentów

Walka o niepodległość i... dusze

Wspomina Henryk Urban, przewodniczący Zakładowej Komisji Rewizyjnej "Solidarności" w bielskiej Fabryce Samochodów Małolitrażowych

Rzemieślnicy, którzy stanęli po stronie „Solidarności”, ryzykowali utratę źródła utrzymania swych rodzin

Cała Polska chciała być w „Solidarności”: Wspomina Tadeusz Soluch, założyciel i przewodniczący NSZZ Indywidualnego Rzemiosła „Solidarność” w Częstochowie


Partner serwisu

POLSKA Dziennik Zachodni

reklama

O NaszymMieście | Marketing | Reklama | | Praca

© 2000-2010 Polskapresse Sp. z o.o. All rights reserved.


Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.


Polskapresse - pełna informacja