Dopalacze Mocarz sieją spustoszenie na Śląsku i w Zagłębiu. Cały czas przybywa zatrutych. W szpitalach w poniedziałek nad ranem odnotowano już 170 osób. Szpitale w pełnej gotowości, działa zespół kryzysowy wojewody, policja tropi dilerów. Pięcioro handlarzy zostało zatrzymanych.

W czwartek 9 lipca wieczorem oficer dyżurny Komendy Miejskiej Policji w Katowicach odebrał zgłoszenia z kilku katowickich szpitali, dokąd trafiły osoby z objawami zatrucia. W piątek do szpitala trafiło kolejnych 20 osób, u których podejrzewa się zatrucie dopalaczami. Wśród nich są 2 osoby nieletnie oraz kobieta w ciąży. Do soboty rana liczba zatrutych wzrosła do 50. Zatruci mieli zachowywać się niezwykle agresywnie, u części wystąpiło zatrzymanie akcji serca.

Do niedzieli 154 osoby w wieku od 15 do 50 lat zatruły się w ciągu kilku ostatnich dni dopalaczami na terenie województwa śląskiego. W poniedziałek rano do szpitali trafiło kolejnych 5 osób. Najwięcej, bo aż 60 procent z nich jest w wieku 15-19 lat. W szpitalach przebywają aktualnie trzy osoby, jedna jest w stanie ciężkim. Niestety, prawdopodobniej nie jest to końcowy bilans tej sprawy.

Co ciekawe, do zatrucia nie doszło podczas żadnego wspólnego wydarzenia ani imprezy. Wszyscy jednak przyznają się, że użyli substancji o nazwie "Mocarz". Próbki tego dopalacza trafiły już do badań.

"Mocarz" to przeznaczony do palenia susz roślinny, w którym policyjni analitycy wykryli syntetyczne kanabinoidy. Po jego wypaleniu występują efekty podobne do tych, jak po marihuanie czy haszyszu, ale nawet kilkaset razy silniejsze. Skład takiej substancji to zresztą rosyjska ruletka. Przykład? Podpałka do grilla, która znaleziono przy jednej z kobiet, czy odświeżacz do piasku, który spowodował kilka miesięcy temu śmierć 23-latka w Sosnowcu.

- Część z poszkodowanych osób została już przesłuchana. Będą kolejne przesłuchania - mówił w piątek wieczorem kom. Jacek Pytel z Komendy Miejskiej Policji w Katowicach.

Dziesięciu zatrutych mężczyzn i kobieta w 15. tygodniu ciąży trafili do katowickiego szpitala Bonifratrów. Jak podkreślają przedstawiciele szpitala, część pacjentów była agresywna, a na izbę przyjęć trzeba było wzywać policję. Wszyscy po zaopatrzeniu w pomoc medyczną udali się do swoich domów. Niektórym, jak na przykład kobiecie proponowano hospitalizację, nie skorzystała jednak z tej propozycji.

Poszkodowani nie pamiętali, co się z nimi działo. Przywożeni byli z różnych miejsc. Kontakt z nimi był utrudniony. Stan osób wskazywał na zatrucie dopalaczami. Przy jednej z osób znaleziono opakowanie podpałki do grilla...

W stosunku do zatrutych dopalaczami osób zastosowano standardową procedurę medyczną z dożylnym podaniem leków i nawodnieniem.

Jeszcze przed falą zatruć dopalaczami, katowicka policja zatrzymała mężczyznę podejrzewanego o handel takimi środkami w internecie.

- Sprawdzamy, czy ta osoba może mieć związek z tymi zatruciami - mówi kom. Jacek Pytel z katowickiej policji.

W trakcie jednej z interwencji u osoby pod wpływem dopalaczy, człowiek ten zaatakował lekarza i ratowniczkę pogotowia ratunkowego. 17-latek, którego karetka zabrała z Bytomia-Łagiewnik w drodze do szpitala kopnął lekarza i pielęgniarkę. Kobieta straciła ząb. Nastolatek oddalił się potem ze szpitala. W niedzielę, gdy znów zatrzymali go policjanci, też był odurzony.

- Każdy ratownik jest funkcjonariuszem publicznym i naruszenie jego nietykalności skutkuje karą - powiedział na antenie TVP Info dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego Artur Borowicz zapowiadając złożenie w poniedziałek doniesienia do prokuratury.

Do Regionalnego Ośrodka Ostrych Zatruć w Sosnowcu trafiły zgłoszenia dotyczące osób przyjmujących wcześniej dopalacze.

- Jesteśmy ośrodkiem koordynującym leczenie zatruć. W zależności od stanu pacjentów decydujemy o tym, czy przyjmujemy pacjenta do nas, czy jest leczony w szpitalu w innym mieście - wyjaśnia Szymon Skoczyński, zastępca dyrektora ds. medycznych Instytutu Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu.

Placówka ta sprawuje nadzór nad województwem śląskim, opolskim oraz częścią małopolskiego. Szpitale z tego terenu kontaktują się z sosnowieckim oddziałem toksykologii w celu ustalenia strategii leczenia. W przypadkach ciężkim osoby zatrute trafiają do Regionalnego Ośrodka Ostrych Zatruć.

- Przyjmujemy pacjentów, którzy wymagają intensywnej opieki medycznej - mówi Szymon Skoczyński.

Katowiccy policjanci z wydziału narkotykowego zatrzymali przy ul. Opolskiej 59-letnią kobietę i 26-letniego mężczyznę. W ich mieszkaniu znaleziono 144 gramy substancji psychoaktywnej o nazwie "Mocarz".

- Osoby te trafiły do aresztu i zostaną przesłuchane. Ta substancja, którą nasi policjanci znaleźli w tym mieszkaniu od 1 lipca jest substancją zakazaną, znajduje się na liście substancji psychoaktywnych w znowelizowanej ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii. Te osoby, które zostały przez nas zatrzymane i które najprawdopodobniej odpowiadają za to, że w Katowicach i nie tylko zatruło się dopalaczami kilkadziesiąt osób będą odpowiadały jak za handel narkotykami, za co każdemu z nich może grozić nawet dziesięć lat więzienia - mówi Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji.

W niedzielę dołączyła do nich trójka mieszkańców Bytomia. Dwie kobiety w wieku 44 i 48 lat oraz 32-letni mężczyzna w miesz-kaniu przy ul. Piekarskiej mieli 30 gramów "Mocarza" i prawie 15 tysięcy złotych, które najprawdopodobniej pochodzą z handlu dopalaczami. Bytomianie zostali zatrzymani. Udało się ich ująć, dzięki informacjom od 14- i 17-latka, którzy zaopatrywali się u nich w zakazane substancje.

Zdaniem lekarza toksykologa Mariusza Kicki, zastępcy ordynatora Regionalnego Ośrodka Ostrych Zatruć w Sosnowcu nazwa dopalacze jest myląca. - To tak naprawdę nowoczesne syntetyczne narkotyki, które uzależniają. Najcięższe przypadki dotyczą osób, dla których nie był to pierwszy kontakt z takimi substancjami - mówił dr Kicka. "Mocarz" do tej pory był substancją, której skład prawie znaliśmy. To syntetyczny cannabinoid ab2000201 o sile działania 800 razy większej niż marihuana. Z całą pewnością nie można powiedzieć, że są to substancje bezpieczne. To zwykłe narkotyki o dużym potencjale działania i o silnym uzależnieniu - dodał lekarz
Dobry kontakt z dzieckiem - to zdaniem Andrzeja Siwca, dyrektora Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu-Klimontowie recepta na walkę z dopalaczami. - Człowiek zmienia się wolniej niż cywilizacja. Trzeba rozmawiać i kontrolować wydatki, bo przecież za coś te środki dziecko kupuje - dodaje.

Liczba osób zatrutych dopalaczami, które trafiają do Centrum Pediatrii, z roku na rok wzrasta.

- Nie ma dnia, żeby nie przywieziono do nas osób w takim stanie - nie kryje Andrzej Siwiec.

Osoby zatrute dopalaczami są w różnym stanie, również ciężkim. Zdarzają się też stany depresyjne. Lekarze nie znają składu chemicznego środków, które przyjmują osoby zatrute, leczenie ma więc charakter objawowy. Robione są też badania toksykologiczne.


Czytaj także

    Komentarze (25)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    wal (gość) (beata)

    Niestety rozsądek nie idzie w parze z mądrością. Najgorsze jest to, że ci ludzie doskonale wiedzą o szkodliwości tych "cudowności" i co z tego skoro wychodzą z założenia : brałem 10 razy, to mogę i 11-ty.

    beata (gość) (ivenhoe)

    Mój drogi Słowianie POLACY to specyficzna nacja ja byłabym ostrożna jeżeli chodzi o porównanie z Czechami czy Holendrami.To zupełnie inna mentalność inne nastawienie do życia.A Polacy to tylko pić do końca , bić do końca, balangować do końca,ćpać również do końca i to jeszcze byle goowno.............Polscy Słowianie nie znają umiaru ..........Ach szkoda słów........A wystarczyłaby odrobina rozsądku .Pozdrawiam.

    Roman (gość) (ivenhoe)

    Holendrzy to nie Polacy.
    W Holandii nie ginie tyle osób na drogach nie ma tylu alkoholików i nie ma tyle zatruć byle jakim świństwem jak w Polsce.
    Polacy ( oczywiście w mniejszości ) to zdemoralizowany naród nie szanujący siebie i innych bo to najlepiej widać na naszych drogach.A więc nie dawaj przykładu z innych krajów.

    wal (gość)

    Tak jest ! Niech żrą ! Ale zanim zdechną niech zapłacą, albo odpracują pobyt w szpitalu, który kosztuje w tym przypadku 3000 zł za dobę.

    bzik (gość) (ivenhoe)

    Powtórzę - niech żrą ile im wlezie i niech zdychają. Jak się nie ma rozumu to niczyja to wina.
    Zalegalizujcie prochy to ćpunów będzie na ulicach jak grzybów po deszczu. Na pewno bezpieczniej nie będzie.

    ivenhoe (gość)

    Czy ktoś wie czy w Holandii albo w Czechach odnotowano kiedykolwiek taką falę zatruć jakimś niesprawdzonym badziewiem? Im więcej zakazów mnoży państwo tym bardziej cierpią obywatele, przykładem prohibicja w USA sprzed prawie 100 lat. Poczytajcie o tym choćby na Wikipedii. Społeczeństwo trzeba chronić ale przez edukację a nie zakazy albo podnoszenie podatków. A generalnie to społeczeństwo chroni się samo- jak chcę wypić piwo to idę do sklepu. A jak państwo zabroni sprzedaży w sklepie to pewnie pójdę do magika który mi wyczaruje ''specjalnie wzmocnione'' po którym zejdę. Do przemyślenia politykom. Tak zwanym politykom, niestety, czyli ludziom którym z przypadku przyszło decydować o naszym losie...

    Bajka (gość)

    Każdy Nowy Produkt powinien spełniać normy aby "wejść" na rynek, więc po co jakieś tam debaty trzeba likwidować te interesy z tzw prezentami itp. Od 12 lat walczę z narkotykami, lecz Państwo tworzy tylko utrudnienia a nie pomaga. Ględzenie w telewizji i prasie,że coś się robi to fikcja.

    qwerty (gość)

    Do części wypowiadających się w stylu "selekcja naturalna..." czy też "nic nie robić..." - Zapewniam Was że szybciutko zrewidujecie swoje poglądy jak taki jeden z drugim, po dopalaczu zabije Ci kogoś bliskiego. Ludzie zażywający takie wynalazki nie żyją na bezludnej wyspie tylko wśród nas!. Stanowią ZAGROŻENIE. Dziwi mnie tylko że nasze "elity" rządzące na coś takiego pozwalają... Pewnie sami mają w tym jakiś interes.

    sssss (gość)

    to się je, pije ,wącha,wciąga,daje w żyłę????jak to się zażywa????o co biega????bo pisze podpałka może kiełbaski zatruła ta podpałka???

    asika (gość)

    O czym wy tu mówicie ?
    Wczoraj w TV słuchałem wypowiedzi jakiegoś pajaca z ministerstwa zdrowia .
    On tych handlarzy ćpaniem, śmiercią nazywa PRZEDSIĘBIORCAMI
    To kraj przygłupów !

    RT (gość)

    Moim zdaniem nie należy leczyć za nasze pieniądze wszystkich którzy na własne życzenie niszczą swoje życie.
    Niech zdychają na ulicach.