Ewelina jest na obozie żeglarskim w Poraju już trzeci raz z rzędu. Pierwszy raz przyjechała tu jako siedmiolatka – trochę zagubiona, bo wcześniej sama tak daleko ,,od mamy” nie była. Dziś ma 10 lat, pierwszy patent, doświadczenie i marzenie, żeby kiedyś pod żaglami przepłynąć Bałtyk. 14-letni Adrian to „stary obozowy wyjadacz”. Dawno już „awansował” do namiotu, a nie – jak najmłodsi – do domku letniskowego. Wie, że ciągnie go pod żagle, a instruktorzy (wielu z nich także tutaj, w Poraju zaczynało swoją przygodę z wodą) potwierdzają, że chłopak ma talent. Takich jak on jest tu zresztą więcej – jak raz przyjadą, to wracają, chociaż obozowe życie łatwe nie jest dla młodzieży przyzwyczajonej do ślęczenia przed komputerem i telefonu dotykowego w kieszeni.

Ale jest inne – ciekawsze niż w betonowym mieście i pewnie też – mimo obozowej musztry – bardziej samodzielne. W każdym razie, ani Ewelinie, ani żadnemu z obozowiczów nie przeszkadza, że „komórki” muszą zostawić w depozycie i mogą z nich korzystać raz w tygodniu. To wystarczy, bo w Poraju ich oknem na świat jest las, przepiękne jezioro, białe żagle i wieczorne ognisko. Ich światem jest natura!

Ważni ludzie przyjechali? No to co? Ważne jest pływanie!
Dzieciaki nie są ciekawe błysku fleszy, kamer, mikrofonów. Komendant obozu też nie „powywracał” rytmu zajęć ze względu na odwiedziny ważnych gości. I dobrze, bo obozowe życie musi płynąć jak każdego dnia. A goście? Wszyscy są mile witani, ale przyjechali i pojadą. Kolejne drużyny idą więc w szeregu na zajęcia z instruktorem, do przystani przybijają żaglówki i motorówki. Ot, kolejny obozowy dzień. Dla dzieciaków, bo goście mają niebywałą frajdę, mogąc popływać po jeziorze – motorówkami i żaglówkami. „W rejs” wyruszają m.in. prezes Funduszu Andrzej Pilot, Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy, Łukasz Czopik, prezes GPW, a także Anna Socha–Korendo, wicestarosta myszkowski, Maria Daszczyk- Biernat, dyrektor Oddziału ZUS w Chorzowie, Anna Peterko, komendant Chorągwi Śląskiej ZHP, Andrzej Lichota, skarbnik Chorągwi Śląskiej ZHP, no i dziennikarze. – Rany, jak tu pięknie – mówimy jednym głosem, a do wielu z nas wracają również wspomnienia z harcerskich obozów...

Trochę więcej ekologii
Obóz w Poraju organizowany jest w ramach projektu dotyczącego edukacji ekologicznej i prozdrowotnej dotowanego przez katowicki Fundusz. Dlatego liczą się tutaj nie tylko patenty żeglarskie, ale też proekologiczny styl życia. Odpowiednia dieta sprawia, że dzieci i młodzież prawidłowo się rozwijają. Obozowicze segregują śmieci, organizowane są konkursy ekologiczne, spotkania z leśnikami, zwiady terenowe. Uczestnicy obozu zapoznają się m.in. ze sposobami utylizacji odpadów, jak również zabezpieczania gleby przed skażeniem. Uczą się ekologii poprzez kontakt z przyrodą, więc traktują ją jak... przygodę!

Liczy się natura, ale kasa też...
Bez dotacji z Funduszu obozów ekologicznych byłoby mniej. – Cieszę się, że WFOŚiGW współpracuje z takimi partnerami jak ZHP. Jestem przekonany, że w przyszłości uda nam się zrealizować wiele wspólnych ciekawych działań – mówił prezes Pilot. Trzymamy za słowo. My i dzieci!

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!