Piotr "Kędzior" Kędzierski Piotr "Kędzior" Kędzierski

(© PIOTR SMOLINSKI / POLSKA PRESS)

- Kiedy się bawisz, wydzielają się endorfiny, dzięki nim czujesz się szczęśliwy i to największa zaleta. A że czasami boli głowa? To drobiazg - mówi "Kędzior". Dziennikarz i didżej opowiedział nam o najlepszych miejscówkach w Polsce.


W ramach naszej akcji szukamy najlepszych wakacyjnych miejscówek. Jeśli nie wyobrażacie sobie miasta bez ulubionego klubu, kawiarni czy sali koncertowej, koniecznie zgłoście swoją propozycję do naszego plebiscytu. Później w głosowaniu internautów i redakcyjnego jury wyłonimy te najciekawsze, sprawdzone i godne uwagi.

Czekamy na Wasze typy! Jak wziąć udział w akcji?

"Najlepsza miejscówka w mieście" ruszyła 2 lipca, na Wasze zgłoszenia będziemy czekać do 20 lipca. Do 27 lipca potrwa głosowanie internautów. 13 sierpnia 2015 - ogłosimy zwycięzców w poszczególnych miastach.

Czytaj więcej: Wybierz z nami najlepsze miejscówki w mieście!


Piotr "Kędzior" Kędzierski - Rocznik 1982. W Rock Radio prowadzi audycje "Ranne kakao" (z Tymonem Tymańskim) oraz "Książę i żebrak" (z Kubą Wojewódzkim). Wcześniej pracował m. in. w telewizjach: 4fun.tv, Polsat, TVP, TVP Kultura i Radiu Bis. Jako didżej-performer organizuje cykl imprez #whereismymind w Warszawie.

Jak samopoczucie po weekendzie, doszedłeś już do siebie?
Udało się. Mój organizm potrafi dosyć szybko się regenerować, niektórzy mi tego zazdroszczą. Wypoczywam w Sopocie.

Masz specjalne metody na zmierzenie się po imprezie z poniedziałkiem?
Dla mnie najlepszym patentem na odgonienie kaca jest praca i natłok obowiązków. Trzeba dużo robić, wtedy kac musi po prostu przejść, odejść. Kace miewam chwilowe, po prostu nie mam na nie czasu.

Czego potrzebuje dobra impreza?
Przede wszystkim potrzebni są ludzie. Ważne, żeby byli to ludzie odpowiedni. Poza tym niezbędna jest muzyka i dobre, optymistyczne nastawienie do tego, co nas czeka. Rozkręcanie imprez jest tak naprawdę formą pewnej usługi, którą świadczę. Jeżeli podchodzisz do tego obowiązku serio, a odbiorca wie, że puszczam do niego oko – odwdzięczy mi się tym samym. Na naszych balangach pod szyldem „whereismymind” czy innych, które gramy z kolegami, staramy się, aby dystans na linii didżej-performer a publiczność był jak najmniejszy. Jeżeli nasi goście się dobrze bawią, my także – wtedy ta narzucona wcześniej rola nie ma znaczenia. Zbijamy piątki i tańczymy.

Jak to się stało, że zostałeś didżejem?
Zacznijmy od tego, że za didżeja to ja się za bardzo nie uważam. To jest bardziej „puszczanie muzyki”. Dbam o to, żeby na imprezie utrzymywał się dobry klimat. Nie my pierwsi wymyśliliśmy, żeby połączyć perfomance z muzyką. Przed nami był chociażby Coco Band. My zaczęliśmy dwa, trzy lata temu i tak się jakoś miło złożyło, że kluby zaczęły nas zapraszać. Od dwóch lat współpracuję z warszawskim Pomostem 511 i wydaje mi się, że ten konglomerat muzyków, artystów i aktywistów fajnie ze sobą działa.

Wolisz organizować imprezy czy w nich uczestniczyć?
Występujemy w podwójnej roli, bo nawet na tych imprezach, które organizujemy, staramy się dobrze bawić, przez co stajemy się ich uczestnikami. Ale kiedy idę na imprezę, na której nie gram, przyznaję, że czuję się dziwnie. Grymaszę pod nosem, że teraz zagrałbym "Galę", a potem coś innego i tak dalej. Takie uczestnictwo w imprezie daje jednak nadzieję, że wieczór skończy się wcześniej i pójdzie się grzecznie spać, co nie zawsze się udaje.



Jako "pan, który puszcza muzykę", podróżujesz po Polsce. Potrafisz wymienić miasta, które szczególnie serdecznie Was goszczą?
W tym tygodniu na przykład gramy w sopockiej Mewie Towarzyskiej (4 lipca - red.) i jest to miejsce, które sobie bardzo cenię. Jest kameralne, przez co przychodzi publiczność o określonym profilu i to m. in. wpływa na to, że imprezy są udane. W Warszawie bardzo lubię m. in. Dom Zabawy i Kultury Dzik, kino Luna też jest bardzo fajne do grania. Nie mogę zapomnieć także o moim ulubionym Pomoście, nie tylko dlatego, że sam tam gram, ale przede wszystkim ze względu na ludzi, którzy to miejsce tworzą. W ogóle lubię warszawskie kluby, to wynika z tego, że my lubimy ludzi, oni lubią nas i tak to działa.

Warszawa jest zdecydowanym liderem na polskim rynku klubowym?
Trochę wyprzedza pozostałe miasta w stylu bycia, zabawy, czy nawet w alkoholach, które się pije na balangach. Nie chcę przez to powiedzieć, że inne miasta są gorsze, bo to nie o to chodzi. W każdym kraju jest tak, że jest jedno wyróżniające się w tym segmencie miasto i wydaje mi się, że Warszawa posiada ten swój rytm, nadaje ton. Może to też moje spaczenie? Pochodzę z Warszawy, lubię ją, ale Poznań, Kraków czy Wrocław to też są świetne miejsca do zabawy. Na pewno nie można powiedzieć, że kraj jest w ruinie.

Jakie owoce daje zawód performera-didżeja?
Przede wszystkim pozwala ci być dłużej młodszym. Kiedy się bawisz, wydzielają się endorfiny, dzięki nim czujesz się szczęśliwy i to największa zaleta. A że czasami boli głowa? To drobiazg. Lubię to, lubię grać i pracować. Mam milion rzeczy na głowie, ale póki mnie to inspiruje i rozwija, będę to robił.

Zdarzały się imprezowe niewypały, których byłeś współtwórcą?
Oczywiście, że się zdarzają i z reguły nikt nie potrafi powiedzieć, dlaczego tak się stało. Przeważnie zdarza się to samo. Z drugiej strony trudno mi o tym mówić, bo jestem takim Dyzmą. Muzyki specjalnie grać nie umiem, na szczęście mam kilku znajomych, którzy się tym parają i możemy razem coś stworzyć. Nie pretenduję to miana superdidżeja, bo nim nie jestem. Odkrywam też prawdziwą elektronikę, chodzę na sety prawdziwych didżejów i jestem pełen podziwu dla ich umiejętności. My staramy się robić w miarę ambitne balangi, które mają być przyswajalne dla otoczenia.

Czego życzyć Ci podczas najbliższego setu w Mewie Towarzyskiej?
Bezpiecznego powrotu do domu. Albo ładnego świtu na molo.

Rozmawiał Krzysztof Żyła

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!